Zgodnie z popularnym wśród kolarzy przysłowiem „formę bierze się łyżeczką – nie chochlą”. A więc powrót do treningów po dłuższej przerwie wymaga dużo pracy i cierpliwości. Jak więc wrócić do kolarstwa po zimie?
Zimą wiele osób rezygnuje z jazdy na rowerze. Przerwy w tym sporcie nie robią jedynie zawodowcy, którzy nie zwracają uwagi na aurę za oknem. Do kupienia są nawet specjalne buty czy rękawiczki do jazdy na rowerze zimą.
Gdy nadchodzi wiosna większość ludzi udaje się do garaży w celu odkurzenia swoich ukochanych rowerów. Nie wszyscy są cierpliwi, niektórzy chcą od razu wrócić do dawnej formy. Niestety jest to niemożliwe, a już na pewno niezbyt korzystne dla naszego organizmu. Do formy powraca się stopniowo, krok po kroku. Taka jest „kara” za sportowe zaniedbanie się zimą.
Specjaliści apelują, by nie zaniedbywać aktywności fizycznej zimą. Jeśli nie mamy możliwości, by jeździć na rowerze, to powinniśmy zastąpić to jakąś inną formą ruchu. Wówczas nie dojdzie w tkance mięśniowej do zmian zanikowych. Przecież w jakimś celu ćwiczymy latem, więc szkoda, by to wszystko zaprzepaścić zimową porą.
Warto wiedzieć, że jeśli mięśnie nie są stymulowane wysiłkiem to dochodzi do zmniejszenia ich przekroju poprzeczy. Wówczas dochodzi do zmniejszenia się wytrzymałości, siły czy wydolności tlenowej lub beztlenowej. Mniejsza jest też adaptacja organizmu na zmęczenie.
Zawodowcy przypominają, że kolarstwo jest naprawdę ciężką pracą, która wymaga systematyczności. Dlatego jeśli podejdziemy do swojej formy mądrze również zimą, to z pewnością efekt tego znajdziemy w kolejnym sezonie.
A co jeśli jednak zaniedbaliśmy formę zimą?
Niestety zimą szybciej robi się ciemno i chętniej siadamy wieczorem pod kocem i pijemy herbatę z miodem (i przegryziemy do tego jeszcze kilka kostek czekolady) niż wybieramy się na siłownię. Jeśli już nam się taka zima zdarzyła to powinniśmy dostać nauczkę i tego błędu nie powielać.
Jeśli wracamy do rowerowych treningów, to już wcześniej powinniśmy zadbać o to, by odpowiednio przygotować nasz organizm do tej aktywności. Pierwszym podstawowym elementem, który przygotowuje nasz organizm do zbliżającego się wysiłku jest zbudowanie bądź odbudowanie wydolności ogólnej. Specjaliści apelują, by dużą uwagę poświęcić wszystkim mięśniom nóg, a nie tylko tym znajdującym się z przedniej strony ud. Dlatego dobrze jest pomyśleć na wstępnie o treningu wytrzymałościowym.
Jeśli zapomnimy o przygotowaniu naszego organizmu do ciężkich kolarskich treningów, to może być niewesoło. Taka postawa jest doskonałą drogą do kontuzji. Mikrourazy pojawiają się najczęściej w okolicach ścięgien i mięśni, które stają się słabsze, a więc bardziej podatne na różnego rodzaju większe problemy zdrowotne.
Dlatego, gdy odstawiamy rower na zimę do garażu powinniśmy pamiętać o treningach ogólnorozwojowych. Dobrze jest też wybrać się na siłownię, skorzystać z nart biegowych, pograć w gry zespołowe, pływać czy iść na saunę. To wszystko doskonale nas przygotuje do kolejnego sezonu. Wiosną jest już na to trochę zbyt późno.
A co jeśli chcemy szybko?
„Chcesz szybko? Szybko, to możesz nabawić się kontuzji” – są to słowa większości zawodowców i trenerów. Nie da się nadrobić straconego zimowego czasu. Dlatego trzeba spokojnie przyjąć do wiadomości, że jeśli odpuściliśmy sobie zimą, to nasza forma przyjdzie do nas znacznie później, niż wówczas, gdy nie robilibyśmy sobie żadnej przerwy. Zbyt intensywny trening nie jest dobry dla naszego zdrowia.
Nie ma więc drogi na skróty. Jeśli nadmiernie obciążymy organizm to nie zdziwmy się, że jego wydolność się zmniejszy a nie zwiększy. Przetrenowanie może być więc bardzo niebezpieczne. Jak wygląda przetrenowanie? Przede wszystkim czujemy ciągłe zmniejszenie. Prawdopodobnie nie będziemy też mieli ochoty na jakiekolwiek treningi. Dodatkowo może pojawić się ból pleców i osłabienie rąk.
Ważna jest dieta
Każdy sportowiec wie, że dieta jest niezwykle istotna. Jeśli będziemy się źle odżywiać, to nasze treningi mogą nam nie dać takich efektów jakich byśmy oczekiwali. Dlatego zanim zaczniemy ćwiczyć powinniśmy pamiętać o zapewnieniu odpowiedniej ilości glikogenu w mięśniach. Uda nam się to jeśli spożyjemy wskazaną ilość węglowodanów złożonych o niskim indeksie glikemiczny.